RSS
środa, 11 lipca 2018
Z rejonu: Kozak

Wchodzę dziś do jednych Ukraińców w rejonie, a tam on:

kozak

Taka sama twarz, ta sama fryzura, takie same wąsy... tylko nie był wbity na pal, a ino rower pompował. Nawet mi się spodobał wygląd tego kolesia. Od jakiegoś czasu ścinam się w ten deseń: 

simon dominic

... ale może pójść bardziej hardkorowo...

Tagi: z rejonu
19:28, powiedzaaaaa
Link
piątek, 29 czerwca 2018
Z rejonu: selfie

Ludzie w ogóle nie dbają o siebie i pieniądze. Wchodzę na podwórko, kobita leci do mnie z pola. Mówię jej, że emerytura do matki, ta wskazuje mi drzwi, mówi żebym wszedł prosto i w drzwi na lewo, po czym odchodzi do swojej roboty. Wchodzę, idę prosto, pukam, wchodzę w drzwi na lewo, mówię "dzień dobry", po czym widzę, że emerytka, siwiutka jak ten krzyżowiec z Indiany Jonesa, śpi sobie smacznie w piżamce pod kołdrą, bo to już widać stan taki, że z łóżka nie wychodzi. Śpi w najlepsze i aż strach ją budzić, bo w tym wieku to jeszcze umrze ze strachu na widok obcego chłopa nad łóżkiem. Cofam się do korytarza i widzę przez okno, że córka już niemal w polu, a że kurewsko mi się spieszyło, bo już 15-sta, a ja też w polu, to uznałem, że wołać jej nie będę, bo całość za długo potrwa. W środku pustka, cisza jak makiem zasiał, chodzę sobie po izbach, że tak staropolsko powiem i znowu mógłbym zajrzeć pod każdy talerzyk i opierdolić całą chałupę - a jestem tu nowy, bo za kogoś robię! Podchodzę więc do łóżka, wyciągam telefon, cykam sobie fotkę ze staruszką, żeby się jutro z tego pośmiać w robocie, a na stoliku obok leków zostawiam kasę i kwitek, po czym wychodzę. I nikt nie kontroluje ile dałem, czy aby nie o 200 zł za mało, za dużo ani czy w ogóle dałem, czy aby im właśnie telewizora nie wynoszę albo nie wkładam babce fiuta w ucho... Ludzie są pojebani.

Tagi: z rejonu
22:20, powiedzaaaaa
Link
sobota, 23 czerwca 2018
Panie komentatorze! To nie jest "Hfang"!

Po pierwszym meczu Koreańczyków wysłałem do Jacka Laskowskiego wiadomość z fonetycznym zapisem nazwisk zawodników Korei Płd., bo lubię chłopa i nie chciałem by robił błędy. Dzisiejszy mecz z Mexykiem komentował kto inny i niestety również popełniał te same, dość żenujące błędy w wymowie. Żenujące dlatego, że przecież nazwiska na koszulkach Koreańczyków zapisane są po angielsku w taki sposób, by możliwie najlepiej oddawały brzmienie oryginału, więc jeśli ktoś zna j. angielski to nie powinien nazwiska "Hwang" czytać jak "Hfang" tylko, rzecz jasna, "Hłang". Nie wiem czemu panowie komentatorzy koniecznie chcą przerabiać angielski na jakiś, w ich mniemaniu,  chyba koreański czy coś... skoro z wymową innych nazwisk, np. Anglików, nie mają takich problemów. W j. koreańskim nie ma głosek 'f' czy 'w', więc owy Hwang to musi być 'Hłang' a nie żaden 'Hfang'. I tu dochodzę do punktu, w którym mogę powiedzieć, że owe angielskie transkrypcje, tzw. romanizacje są chujowe i jedynie wprowadzają niepotrzebne nieporozumienia, bo przecież tak jak ang. słowo "bank" czytamy jako "benk", a "bang" jako "beng", tak i słowo "Hwang" powinno być przeczytane jako... "Hłeng" - tyle, że owy Koreańczyk nie jest "Hłengiem" tylko "Hłangiem". Podobnie z wieloooooma koreańskimi nazwiskami zapisywanymi po angielsku jako "Lee". W oryginale nie ma w nich żadnego "L" - to po prostu, polskie "I", a angielskie, co najwyżej "E" czytane, of course, jak "I". Widać dla zachodu każdy Azjata to Bruce Lee albo Jet Li. 

A na marginesie, Korea stworzyła tyle samo akcji podbramkowych co Mexyk, więc nie rozumiem czemu komentatorzy cały mecz sugerowali, jakoby ci synowie ogrodników i niań Amerykanów byli o klasę lepsi i kontrowali mecz.

19:30, powiedzaaaaa
Link
piątek, 22 czerwca 2018
Tako rzekł Bogusław

Znajomy z roboty, o pasującym do tematu wypowiedzi imieniu Bogusław, trafnie ujął dziś temat: Katolicyzm w Polsce to nie religia tylko tradycja. Bardzo trafne. W Polsce chodzenie do kościoła, przyjmowanie księdza po kolędzie, branie chrztu, komunii, bierzmowania, ślubu i "ostatniej posługi" nie jest w żadnym stopniu kwestią wiary, a zawsze, tylko i wyłącznie kwestią kulturową - bo TU SIĘ PO PROSTU TAK ROBI. Tu się chrzci dzieci, bo tak się robi i chuj, że rodzice nie wierzą w Boga, a ojcem chrzestnym dziecka jest ktoś taki jak ja, kto nawet nie poszedł do spowiedzi przed chrztem, a i tak przyjął ciało Chrystusa. Tu się wyprawia dzieciom komunie, bo to niezła impreza dla dziecka, można zarobić sporo kasy i jest okazja, by wypić. Szczytem hipokryzji jest oczywiście ślub czyli zwykłe krzywoprzysięstwo przed obliczem Boga, bo i tak połowa się rozwiedzie, choć miało być "póki śmierć nas nie rozłączy". Przy pogrzebie jest całkiem zabawnie, bo lepiej wziąć księdza, tak na wszelki wypadek - w końcu nie wiadomo, co czeka zmarłego, a bez pracownika boskiego, to jakby bez pieczątki, bez ważności, "umarł w butach".

Polska uchodzi za bastion chrześcijaństwa w Europie, a nie znam ani jednego pobożnego Polaka. I znowu nic nowego nie powiedziałem. Jadę jutro pomalować babci mieszkanie - oczywiście za darmo, jak na porządnego ateistę przystało. Gdybym był wierzący, to wziąłbym od niej ten prawie 1000 zł, który chciała mi dać po pomalowaniu pierwszego pokoju... Czujecie? 1000 zł za pokój... Nic tylko zostać malarzem. Kobita ma 1340 zł emerytury... 

20:43, powiedzaaaaa
Link
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Tradycyjne mexykańskie kuracje

Meksyk rzucił nowe światło na współczesny system odnowy biologicznej sportowców. Stare, dobre orgie z 30-oma dziwkami odsunęły w cień nowoczesne krioterapie i najwyraźniej powinny stać się stałym punktem przedmistrzowskich zgrupowań każdej szanującej się kadry. Owe orgietki dały piłkarzom Mexyku tyle świeżości, że aż wygrali z mistrzami świata.

21:02, powiedzaaaaa
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 99